Rowery
Filigranowe, leciutkie rowery, cienkie opony napompowane na beton, mocno pochylona pozycja.

Post 15.07.2007, 16:03

Hej!

Postanowiliśmy sprawdzić jak to naprawdę jest z Kross'em - ostatnich kilka lat upłynęło nam z dala od rowerów i czas wreszcie na zmiany. Decydując się na rowery trekowe w pełni wyposażone, mieliśmy do dyspozycji kilka opcji. Wybraliśmy jak wybraliśmy - dyskusje trochę trwały, a z racji wykonywanego zawodu testera (nie rowerowego) postanowiłem poddać próbie krajowe Kross'y.

Opinie są różne, a nas interesują te najmniej przyjemne 8-) w myśl zasady jak ktoś sprawdzi, to inny kupi/nie kupi. Królikami zostaliśmy sami, więc jak coś pójdzie nie tak, nie będzie kogo obwiniać :) .


Zamówiłem 2 Syberiany w wersji damskiej i męskiej (17" i 21") i zmodyfikowałem trochę wyposażenie tak wyglądają na stronie producenta :

standardowo rower poskładany jest na Shimano Deore i tak pozostało, wymieniłem widelec na Suntour NRX RL i piastę z prądnicą na wersję mocniejszą 3W (Shimano DH3N30 ).
Ciekawi jesteśmy bardzo nowych diodowych lamp przednich Cateye'a HL-EL 535 - takie wybraliśmy i chętnie napiszemy czy warto było wydać prawie 2 stówy/szt :evil:

Jeździliśmy na rowerach w pełni wyposażonych błotniki, dzwonki i inne torebki ;) i tak postanowiliśmy zrobić też teraz. Zanim jednak obwiesimy je różnymi dodatkami transportowymi, sprawdzimy jak się na nich jeździ tak poza wszystkim.

Nowością są dla mnie klamkomanetki (od zawsze miałem gripy)- pierwsza próba obsłużenia skończyła się średnią miną pana sprzedawacza :))): i komentarzem w stylu "co ty kurna wiesz o klamkomanetkowaniu", na co uczciwie odpowiedziałem: nic 8-)


Co najciekawsze - ciągle czekamy na nasze rowery - okazało się, że zmiana fabrycznego wyposażenia nawet w niewielkim zakresie może być sporym problemem - wspomniany widelec okazał się osiągalny gdzieś w Czechach (i ciągle jest w drodze...), a na piasty czekaliśmy ponad tydzień.
Po ustaleniu z działem sprzedaży Kross, dostaliśmy zapewnienie, że jeżeli wszystkie zmiany będą zakładały użycie sprzętu z wyższej grupy niż fabrycznie i zostaną wprowadzone przez autoryzowany serwis Kross'a, to nie tracimy gwarancji... a serwis (w Warszawie) obiecał że przyjmie w rozliczeniu oryginalne wyposażenie :-D .


Jak tylko dostaniemy nasze maszyny ruszamy na podbój Europy... samochodem ;-) ale rowerki przygwoździmy do dachu i będziemy wykorzystywać przy każdej możliwej okazji.
Jeżeli tylko coś odpadnie, zmieni kolor czy zrobi się inny dwuślad - napiszemy jak do tego doszło.


Jeżeli macie jakieś uwagi - propozycje będziemy wdzięczni za wszystkie.
Ze swojej strony możemy podzielić się wszystkimi obserwacjami jakie zrobimy.



Pozdrawiamy,
WM
Ostatnio edytowano 23.08.2007, 20:22 przez MW, łącznie edytowano 1 raz
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Rowery
Forum rowerowe

Post 15.07.2007, 20:09

No no, ciekawie się zapowiada..
Choruję na trekkinga i do środy zakupię sobie i mojej lubej rowerek :-) Mój wybór padł na Trans Continental, znacznie tańszy ale mam nadzieję ze będzie się dobrze sprawować. Mam dobry aparat lubię robić fotki więc przedstawię na forum moje wrażenia poparte zdjęciami :-)
Nowicjusz
  • Posty: 4
  • Dołączył(a): 13.07.2007, 22:29
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 15.07.2007, 20:41

MW napisał(a):...
Po ustaleniu z działem sprzedaży Kross, dostaliśmy zapewnienie, że jeżeli wszystkie zmiany będą zakładały użycie sprzętu z wyższej grupy niż fabrycznie i zostaną wprowadzone przez autoryzowany serwis Kross'a, to nie tracimy gwarancji... a serwis (w Warszawie) obiecał że przyjmie w rozliczeniu oryginalne wyposażenie :-D ...
Pozdrawiamy,
WM


To istnieje taka mozliwosc?! To tylko dostaliscie wy czy jest taka mozliwosc w kazdym autoryzowanym serwisie Kross'a. Mi powiedzieli w sklepie gdzie kupywalem mojego levela ze kazda zmiana kiery, przerzutek, kol itp wiaze sie z utrata gwarancji.
Nowicjusz
  • Posty: 26
  • Dołączył(a): 05.04.2007, 21:47
  • Lokalizacja: WLKP

Post 15.07.2007, 21:04

michal86 napisał(a):lubię robić fotki więc przedstawię na forum moje wrażenia poparte zdjęciami :-)


Super - ja postaram się zrobić coś na naszym najbliższym wyjeździe wakacyjnym i może coś z tego wyjdzie...

gerus napisał(a):To istnieje taka mozliwosc?! To tylko dostaliscie wy czy jest taka mozliwosc w kazdym autoryzowanym serwisie Kross'a. Mi powiedzieli w sklepie gdzie kupywalem mojego levela ze kazda zmiana kiery, przerzutek, kol itp wiaze sie z utrata gwarancji.


Tak naprawdę, to nie chciałem Kross'a po cichu liczyłem na jakiegoś amerykańca, ale... przy każdej okazji słyszałem, że polski sprzęt jest do niczego bo to, czy tamo i tak się zastanawiałem co w nim jest nie tak. Na jednym forum padła opinia, że lakier jest słaby i to była jedyna opinia negatywna dotycząca polskiej części Kross'a - przecież reszta jest tylko dokładana... (poprawcie mnie jeżeli się mylę) . No i tak sobie wymyśliłem: a dlaczego tego nie sprawdzić?

Początkowo uwarunkowałem swój wybór od postawy producenta. Wymyśliłem sobie własny kolor ram i wyposażenie nieco inne niż proponowane w tym modelu i napisałem o tym wszystkim w radosnym mailu deklarując oczywiście, że dopłacę za wszystkie wymyślone przeze mnie odstępstwa od normy. Korespondencję prowadziłem z p. Pawłem Sawickim, który grzecznie wyjaśnił, że jak Syberian, to tylko w takim kolorze i z na takim osprzęcie jak w ofercie i nie może być inaczej choćby nie wiem co ;) ...
Jako, że Syberianów nie ma w okolicznych sklepach to poprosiłem o adres autoryzowanego dystrybutora/serwisu w Warszawie. Zostałem odesłany do tego sklepu . Na miejscu zastaliśmy kilkadziesiąt (a może więcej) rowerów w różnych rozmiarach w tym Syberiany 8-) .

Napisałem ponownie do wspomnianej osoby, tym razem z zapytaniem czy utrzymam gwarancję wymieniając część osprzętu na lepszy i zrobię to we wskazanym serwisie. Odpowiedź byłą pozytywna, więc nie przejmując się resztą poszliśmy sobie na zakupy i okazało się, że jesteśmy wyjątkowo wybrednymi klientami: a to siodło za szerokie, a to znowu amor i rama większa, a przecież mogła być ta mniejsza itp. W sumie w przyszłym tygodniu spodziewamy się odebrać nasze rowery.


Pozdrawiam,
Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 23.08.2007, 20:14

Czas na trochę uwag po pierwszych 300km.
Nie jest to jakiś super dystans, ale skoro coś po takim się nasunęło, to warto moim zdaniem o tym napisać.

Rowery zabraliśmy na przejażdżkę po Europie i trochę na nich pojeździliśmy w różnych warunkach - tutaj np. krzaczory w środkowej Chorwacji,
Obrazek

a jak się dokładnie przyglądnąć, to po obu stronach drogi znaleźliśmy takie tablice:
Obrazek

Nasze "wyprawy" miały 30-60km długości z oglądaniem tego i owego po drodze, więc zabieraliśmy ze sobą dwie sakwy i sporo picia. Poniżej Chamonix u podnóża Mount Blanc.
Obrazek

Właśnie we Francji nasze rowery wzbudzały największe zainteresowanie, a kiedy okazywało się, że są z Polski do ździwienia dochodził komentarz "aż z tak daleka je ściągaliście..." ;-) .

Okazało się, że rowery wchodzą kontaktowo na wagon przeprawy kolejowej przez Alpy, przy okazji muszę powiedzieć, że był to najtrudniejszy test dla bagażnika rowerowego. Szarpnięcia boczne były niezłe, a że cały przejazd tunelem spędziliśmy siedząc w aucie to sami odczuliśmy co się dzieje z samochodem i rowerami u góry w czasie takiej jazdy :shock: .
Obrazek

Tutaj trochę winnic Dalmacji - krótko po jednym i niewiele dłużej przed kolejnym deszczem
Obrazek

Przeprawa przez wyspę Hvar okazała się 25km podjazdem o nachyleniu od 7do 13% - w tle droga przez góry. Po raz pierwszy jechaliśmy tutaj blisko 1,5km tunelem w którym niektórym kierowcom zachciało się na nas trąbić - efekt jest taki, jakby wszyscy używali jakiś super wzmacniaczy - łomot trudny do opisania...
Obrazek


Trochę szczegółów technicznych.
Rowery spisały się dobrze, jedyną "awarią" było zluzowanie się 3 szprych, co należy uznać za raczej normalne w nowym pojeździe.
Hamulec tylny w rowerze damskim działał zdecydowanie słabiej za sprawą dodatkowej przelotki (rama w wersji damskiej ma linkę poprowadzoną dłuższą, a w zasadzie bardziej krętą drogą co zwiększa opory jej pracy) - po skróceniu pancerza i pominięciu przelotki i kierując fajkę linki w dół udało się uzyskać skuteczność na poziomie ramy męskiej.
Inna hamulcowa sprawa to kwestia klocków - te zastosowane oryginalnie okazały się porażką na deszczu. Przy obciążonym rowerze hamowanie było wtedy sprawą mocno umowną - wymieniliśmy klocki na "czerwone" Clarks'a (takie zastosowaliśmy jeszcze przed wyjazdem w hamulcach przednich - w sumie przez przypadek bo oryginalne piszczały :oops:) zaczekamy teraz do pierwszego dużego deszczu i zobaczymy.
Przerzutki sprawdziły się całkiem poprawnie - z wyjątkiem konieczności delikatnego napięcia linki tylnej w męskim rowerze - nic innego się nie zdarzyło.
Amortyzator przedni... :brawo: :brawo: - to było spore wyzwanie - czas kiedy pojawiły się one w powszednim użyciu spędziłem z daleka od roweru, a teraz...
...nie wyobrażam sobie żeby można było jeździć bez amortyzowanego widelca z przodu. W naszej wersji twardość reguluje się pompką (amor gazowo/olejowy) a dodatkowo przy podjazdach na asfalcie jednym ruchem manetki przy kierownicy można go zablokować, co okazało się super sprawą. Jako, że jeździmy w terenie mocno umiarkowanym, nie było zbyt wielu sytuacji kiedy zabrakłoby jego niewielkiego (63mm) skoku.
Za to do amortyzatora pantografowego pod siodełkiem mam kilka uwag:dopiero po powrocie zorientowałem się, że rowery zostały wyposażone w najniższy dostępny model takiego amortyzatora. Możliwe, że właśnie dlatego dostał on po pewnym czasie luzów "bocznych", nie przeszkadzających co prawda w kierowaniu rowerem ale powodujących skrzypienie... no i ta świadomość, że niby nic, ale jednak luzy... Ogólnie amortyzowane siodełko oceniamy wysoko.
Rama - hm... z pewną niepewnością obserwowaliśmy czy nie zdarzy jej się jakaś nowa krzywizna ;-), ale nic takiego się nie stało, podobnie sprawa lakieru - nie zauważyliśmy jakiś kłopotów z nim związanych (było to opisywane jako jeden z minusów Kross'a) - uspokoiłem sie dodatkowo, kiedy niespodziwanie okazało się, że ramy te produkowane są w tej samej fabryce co ramy Giant'a, a lakierowane i doposażane w Polsce.
Pedały - fajnie póki sucho - na deszczu porażka. Mieliśmy pedały aluminiowe z dodatkowymi antypoślizgowymi gumami, ale "bezzębne" - żeby się nie rozpisywać: muszą mieć zęby albo być platformowe.

Po powrocie oddaliśmy rowery do przeglądu gwarancyjnego - bez problemów wymieniono mi amortyzator podsiodłowy, zrobiono centrowanie wszystkich kół i inne drobiazgi...

O osprzęcie dodatkowym, oświetleniu, liczniku i innych takich napiszę następnym razem - o ile oczywiście kogoś to zainteresuje.

Jeżeli macie jakieś pytania związane z trasą lokalnymi warunkami czy naszymi Syberianami - chętnie odpowiemy :)

Pozdrawiam,
Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 23.08.2007, 20:44

a na campingu w Chamonix byliście? Koczowalem tam 2 razy i bardzo mi się podobało.
Praktykujący
  • Posty: 278
  • Dołączył(a): 07.07.2006, 12:43

Post 23.08.2007, 21:01

Hej!

tadeklodz napisał(a):a na campingu w Chamonix byliście?


Jest ich tam kilka my wybraliśmy ten najspokojniejszy (tak się nam przynajmniej wydawało 8-) ). Położony był jakieś 300m od szpitala.

Oto on:
Obrazek


Pozdro,
Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 23.08.2007, 21:05

nie wiem czy tam w pobliżu był szpital. Wiem że wystarczyło przejść przez lasek i wychodziło się na wyjazd z tunelu pod MB.
Praktykujący
  • Posty: 278
  • Dołączył(a): 07.07.2006, 12:43

Post 23.08.2007, 21:42

Planujemy podobną wyprawę po Europie południowo-zachodniej za rok stąd moje zainteresowanie tematem. Nasze rowerki to: Unibike Viper, a ponieważ nie było odpowiednika damskiego padło na półkę niżej tzn na Unibike Crossfire Lady ( co okazało się chyba błędem) O specyfikacjach rowerków nie piszę. Jest do obejrzenia tu: http://www.unibike.pl/cross.html
W tym roku zrobiliśmy podobny wypad, ale testowo po Polsce. Padło na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Trasy podobne 30-60 km w sumie wyszło też ok. 300 km.
Wrażenia z jazdy, wrażenia z "testowania" rowerów to osobny temat. Intryguje mię jedna rzecz w opisie z topiku. Po co rowery o typie full treeking do wożenia na bagażniku samochodowym. Ja nabyłem przekonania, że jeśli chcę robić trasy okrężne, do powiedzmy 80 km, startując z bagażnika samochodowego i do niego wracając, najodpowiedniejszą opcją jest rower typu cross. Poza tym kwestia opon, na oponkach z Kross Trans Syberian nie da się zjechać poza dobrą drogę szutową. Ja zakładając trochę terenu, na wyjazd zmieniłem opony w Viperze na szersze z 1,6" na 1,9" o zdecydowanie terenowym bieżniku.
Pozdrawiam
Nowicjusz
  • Posty: 18
  • Dołączył(a): 24.06.2007, 20:59
  • Lokalizacja: Płock

Post 23.08.2007, 22:40

Hej!
Dicku napisał(a):Po co rowery o typie full treeking do wożenia na bagażniku samochodowym


Dzięki za zainteresowanie :).

Sprawa była dosyć prosta wymyśliliśmy, że będziemy zwiedzać okoliczne wioski i miasteczka w promieniu do 50km. Gdybyśmy zakładali bardziej terenowe działania z pewnością obecne opony poszłyby w odstawkę. Z drugiej strony niemal od zawsze byłem nastawiony raczej pro asfaltowo ;) i tak mi jakoś zostało...

Nasza trasa: Czechy, Niemcy, Francja, Szwajcaria, Włochy, Chorwacja, Słowenia, Austria - powyższy materiał to tylko drobny kawałek z całości :).

W przyszłym roku prawdopodobnie zostawimy bagażnik (razem z autem) w domu i wystartujemy na full trek.

Daj znać jaką trasę planujesz? Fajne te Unibikery - rozumiem, że zostawiłeś je w wersji cross?


Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 24.08.2007, 22:14

Nasza trasa: Czechy, Niemcy, Francja, Szwajcaria, Włochy, Chorwacja, Słowenia, Austria - powyższy materiał to tylko drobny kawałek z całości :).

W przyszłym roku prawdopodobnie zostawimy bagażnik (razem z autem) w domu i wystartujemy na full trek.

Daj znać jaką trasę planujesz? Fajne te Unibikery - rozumiem, że zostawiłeś je w wersji cross


Jestem pełen podziwu dla trasy. Ciekaw jestem logistyki całego przedsięwzięcia. Może żeby nie przynudzać na Forum wrzuć na PW czy mail.
Nasze zdjęcia z tegorocznych wakacji prezentują dużo mniej okazale.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95e ... 7dac3.html

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8f3 ... a45b4.html

Co do przyszłego roku. Cóż, to czas tak odległy, że jeszcze trudno planować. Chcielibyśmy zrobić coś w Waszym stylu. Stąd zainteresowanie i pytania. Full trekking? Ciekawe i odważne. Jakeś propozycje? Nasze crossy bardzo łatwo "adaptować" na trekki.
Pozdr
Ryszard
Nowicjusz
  • Posty: 18
  • Dołączył(a): 24.06.2007, 20:59
  • Lokalizacja: Płock

Post 25.08.2007, 08:18

Hej!

Przyszły rok może mieć dwa oblicza 8-) : albo wsiadamy na rower pod domem i wracamy w to samo miejsce (wtedy albo zrobimy coś tylko w samej Polsce, albo dołożymy Słowację, Austrię?
...albo ładujemy rowery na dach i jedziemy... tutaj pomysłów jest kilka np. Hiszpania/Portugalia, Skandynawia, hm... wracamy w okolice Chorwacji i Czarnogóry?

Wersja druga zakłada, że główną część trasy robimy samochodem, parkujemy go w jakimś gospodarstwie/parkingu strzeżonym i ruszamy na 2-3 tygodnie robiąc dużą pętlę, albo jedziemy "prosto" ;-), a do auta wracamy pociągiem.

Trochę naszych przemyśleń: tegoroczny wyjazd potraktowaliśmy w pełni kontrolnie - tak dla rowerów, jak i dla nas, stąd długość tras mocno umiarkowana, wyposażenie rowerów minimalistyczne i "twarda" baza zawsze w odległości czasami przekraczającej 50km.

Zabraliśmy ze sobą tylko jeden komplet sakw wyprodukowanych przez outdorową firmę Jack Wolfskn Obrazek
Po kilku dniach doszliśmy do wniosku, że dołożymy do nich jeszcze jeden robiony przez Ortlieb i będzie to albo
Obrazek

albo

Obrazek

Do tego dojdą 2-4 wodoszczelne worki z namiotem, śpiworami i matami samopompującymi.
Mając na uwadze swoje wcześniejsze doświadczenia nie chcę dociążać roweru bagażnikami przednimi - jeżeli miałoby się okazać, że mamy za mało miejsca np. na suszarkę do włosów czy formę do pieczenia ciasta ;-) to zabieramy ze sobą taki pojazd:
Obrazek
Zrobiłem z tą przyczepką nieśmiałą jazdę próbną i okazała się (będąc nieobciążona) prawie niezauważalna dla kierującego rowerem (oczywiście ostre hamowanie na mokrej nawierzchni z przyczepką załadowaną może mocno zweryfikować moje poglądy :shock: ).
Tyle na sprzęt "pakowany".

Wyposażenie nazwijmy je "bezpośrednie" roweru:
Błotniki są naszym zdaniem konieczne- wystarczy w zasadzie jedna jazda szutrówką w czasie deszczu żeby zrozumieć doskonałość tego "niestosownego" ;-) w opinii dosiadających skaczące rowery wyposażenia... (szersza nasadka u podstawy przedniego błotnika pomaga chronić buty przed zalaniem przy jeździe po umiarkowanie zalanej dordze.

Bagażnik - tylny i jeżeli ktoś lubi przedni (zdecydowanie tzw."low-rider"). Przednie nie zawsze mają możliwość montażu na "grubszych" amortyzatorach.

Oświetlenie: zdublowane o dwóch typach zasilania (zależy to oczywiście m.in. od tego jak daleko chcemy odsunąć się od cywilizacji :-) ). Zastosowaliśmy prądnicę o zwiększonej mocy w piaście przedniej zasilającą tylne tzw. "bezpieczne światło (świeci jeszcze przez jakiś czas po zatrzymaniu roweru) i "krótkie", ale szerokie światło przednie. Dodatkowo diodowa migająca lampa z tyłu i diodowa lampa jako światło "długie" z przodu. Z przodu jest to tak ustawione, że światła świecą jedno za drugim oświetlając spory kawałek drogi. Dodatkowo mocowanie lampy diodowej umożliwia jej szybkie przestawienie. Po jeździe nocą w wydawać by się mogło łatwym terenie - asfalt, zdecydowaliśmy się na takie oświetlenie z przodu pozwalające szybko zauważyć różne niespodzianki.
Odblaski na kołach , pedałach, sakwach i gdzie się tylko da - kierowcy samochodów różnie reagują na rowerzystów, a są takie odcinki trasy (w naszym wypadku niemal wszystkie) gdzie się z nimi (kierowcami) spotykamy. Warto wyjechać samochodem w nocy i oglądnąć sobie rowerzystów oznaczonych i tych "czarnych jeźdźców" - refleksja nasuwa się sama...

Lusterko 8-) - jeżeli ktoś planuje jazdę drogą "samochodową" jest co najmniej potrzebne - na trasach rowerowych bywa przydatne, kiedy wyprzedzają nas od czasu do czasu maszyny z napędem odrzutowym ;-). Przy dużej ilości kilometrów na drogach asfaltowych pojawia się czasem chęć założenia lusterka prawego, ale to już każdy sobie może sprawdzić.

Klocki hamulcowe (a w zasadzie układ hamulcowy) sprawdzone pod pełnym, a najlepiej nieco większym od planowanego obciążeniem przy jeździe w deszczu - boleśnie przekonaliśmy się, że to co hamuje na sucho, wcale nie musi tego robić na mokro...

Koszyk/koszyki na bidon o dużej pojemności
Licznik 8-) - jako wieloletni użytkownik Cateye'a za sprawą tego forum kupiłem Sigmę i była to bardzo dobra decyzja.

Zestaw naprawczy w naszym wypadku składa się z:
2x dętka, łyżki do zdejmowania opon, klucz uniwersalny (mający "wszystko") klucz do szprych, małe kombinerki, rozkuwacz do łańcucha, 2 pompki (jedna szpanerska z manometrem ;-) ), małe opakowanie smaru w spraju (skrzypiące przez kilkadziesiąt km sidełko potrafi wkurzyć nawet spokojnego rowerzystę...), zestaw łatek z klejem, 2 zestawy zapasowych baterii, lub aku z ładowarką słoneczną (zależy na jak długo jedziemy), zapasowe gumy do przytroczenia dodatkowego bagażu, smar do goleni amortyzatorów, "coś do czyszczenia kasety i łańcucha i jakiś smar (wszystko w małych opakowaniach, a to czy zabierać, czy nie zależne jest od długości trasy i ilości dni poza rowerową cywiilizacją - w Chorwacji przez 3 dni nie potrafiliśmy znaleźć klucza do szprych, mimo tego, że wszędzie były wypożyczalnie rowerów).

Opony szosowe z małym dodatkiem na szutrowe drogi - tutaj wybór będzie oczywiście zależny od planu trasy - przewaga dróg takich czy innych powinna wskazywać na rodzaj opon - te nasze nie nadają się na piach i wielkie kamole.

Jeżeli planujecie jazdę w mieście, proponuję założyć dobry... dzwonek :joker: tak, tak - przejazd np. przez Chamonix, czy Hvar to kaplica jeżeli nie ma się przyrządu do rozganiania przechodniów. Małe dzwonki typu "brzdąk" (wydające takie pojedyncze brzdąknięcia) są tutaj mało przydatne i bardzo szybko okazuje się, że albo ma się czym dzwonić, albo się nie jedzie...


Ale się rozpisałem... jeżeli ktoś dotarł do tego miejsca - szczerze podziwiam :).
Ryszard - daj proszę znać czy o to chodziło, chętnie podzielimy się innymi uwagami...


Pozdrawiam,
Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 25.08.2007, 10:47

Przyszły rok może mieć dwa oblicza : albo wsiadamy na rower pod domem i wracamy w to samo miejsce (wtedy albo zrobimy coś tylko w samej Polsce, albo dołożymy Słowację, Austrię?
...albo ładujemy rowery na dach i jedziemy... tutaj pomysłów jest kilka np. Hiszpania/Portugalia, Skandynawia, hm... wracamy w okolice Chorwacji i Czarnogóry?

Wersja druga zakłada, że główną część trasy robimy samochodem, parkujemy go w jakimś gospodarstwie/parkingu strzeżonym i ruszamy na 2-3 tygodnie robiąc dużą pętlę, albo jedziemy "prosto" , a do auta wracamy pociągiem.


Dzięki za odpowiedź.
Odnosząc się do planów... Wersja pierwsza jest dla nas za bardzo hardcorowa. Brakowałoby mi wyobraźni, czasu a pewnie i odwagi żeby coś takiego organizować.
Połaczenie samochód/rower jest dużo, dużo pewniejsze. Przed natrafieniem na ten wątek myślałem o tzw gotowcach co w pełni wysycałoby nasze rowerowe aspiracje w stylu:
http://rad.salzburgerland.com/pl/
ale po przeczytaniu tego co piszesz rosnie apetyt.
Przed zakupem kluczyłem między rowerem typu treek a cross. Przeważył pragmatyzm: w końcu letni wyjazd urlopowy jest raz do roku, a z rowerów korzystamy na zasadzie fitness o wiele częściej. Crossa zawsze można doposażyć, gorzej w drugą stronę. Mój Viper spełnia ( moje) oczekiwania, crossfire to zbyt niska półka, żeby mieć pewność i satysfakcję z jazdy. Może sprzedaż i nowy zakup. Może jakiś tunning. Zobaczymy.

Wracając do planów. Rowery zdecydowanie na dach samochodu. Doposażenie crossów. Tylko lekki sprzęt biwakowy. W trakcie wyjazdu np. dwie, nazwijmy to średnie, pętle po ok 200 km, z uwzglednieniem jazdy poza asfatlem. Oczywiście wariant powrotu pociągiem też wchodzi w grę. Nie więcej niż 30%, drogi szutrowe gruntowe, słowem lekki teren. Baza noclegowa biwakowa, lub stała w zależności od sytuacji. Gastronomia stała. Żadnych form do pieczenia ciast.
Miejsce dowolne chociażby Hiszpania/Portugalia. Z pominięciem: wokół Islandii, czy stepy Kazachstanu.
Pozdrawiam
Ryszard
Nowicjusz
  • Posty: 18
  • Dołączył(a): 24.06.2007, 20:59
  • Lokalizacja: Płock

Post 25.08.2007, 16:03

No i spoko :)

Przy naszych planach działamy dosyć spontanicznie - coś na zasadzie "wylosujmy w którą stronę na tym skrzyżowaniu" :) .

Podpuszczeni Twoim postem zaczęliśmy rozmowę na ten temat i wyszło nam że:
- czas trwania 2-3 tygodnie
- dystans 1-1,5tys (głównie "drobne" drogi oznaczone tylko na dokładnych mapach, drogi leśne i szutrowe jako opcja jeżeli takie się trafią.
- noclegi: namiot na kempingach ewentualnie, jako opcja u napotkanych możnowładców ;) i innych gospodarzy
- wyżywienie kombinowane, zwykle przyrządzane samodzielnie z lokalnych produktów (z kraju zabiorę pewnie ulubioną sól z ziołami ;) ), ale zawsze próbujemy lokalnej kuchni...
- dzienny dystans 70-120km w zależności od tego jak bardo będzie pod górę ;)

Tak przy okazji się nam powiedziało może zwiedzić zamki nad Loarą?

Gotowiec o którym wspominasz to fajna sprawa - zwykle wszystko co jest Ci potrzebne znajdujesz w bezpośredniej okolicy trasy. Warto to wziąć pod uwagę, ale wtedy to pójście trochę na łatwiznę... :bb:, więc gdyby tak, to pewnie zwiększylibyśmy dystans trochę.


Nie przejmowałbym się tak bardzo sprzętem - cross jako klasa powstała zdecydowanie po jeżdżących od kilkudziesięciu lat trekkingach, potem pojawiły się rowery "górskie" z różnymi odmianami, a dopiero potem klony różnej maści... Tak czy inaczej sprzęt nawet średniej klasy trudno jest "zajechać" na umiarkowanej trasie.
Swego czasu zrobiłem blisko 7tys na Shwinn'nie z osprzętem Alivio i wszystko co się działo to rozkalibrowanie przedniej przerzutki i rozciągnięciem łańcucha (wtedy w Alivio była to norma po 1,5tys. km).
Teraz zakładając, że większość rowerów ma amortyzowany przód, a często tył (również trekkingi), , a średnio wyższej klasy cross'y czy treki jeżdżą na Deore LX - to przerobić treka na crossa czy odwrotnie to zdjąć/założyć inne opony, błotniki i bagażniki - więc nie martwiłbym się na zapas :zdrowie: ...

Oczywiście powyższe nie może być traktowane jako jakiś wyznacznik, jeżeli rower jest niewygodny z jakichkolwiek względów - wtedy nie kombinując dobrałbym rower do planów.



Żeby zaostrzyć Twój apetyt dwie fotki ze Szwajcarii (okolice Zermatt) ostre podjazdy trasami mocno zróżnicowanymi - od asfaltu po regularną trawę, z odpoczynkami na czerwonych "ławkach zwątpienia"...
Obrazek

dały w końcu fantastyczny widok na Matternhorn
Obrazek



Pozdrawiam,
Wojtek
Nowicjusz
  • Posty: 48
  • Dołączył(a): 15.07.2007, 12:06
  • Lokalizacja: Warszawa

Post 26.08.2007, 22:01

Przy naszych planach działamy dosyć spontanicznie - coś na zasadzie "wylosujmy w którą stronę na tym skrzyżowaniu" :) .


Ja z kolei preferuję działanie dość metodyczne. W związku z czym nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Z jakich map, zestawów map, przewodników, atlasów korzystaliści podczas swojej wyprawy po Europie. Co myślisz o systemach GPS-u rowerowego, chociazby Garmina.
I może trochę poza nurtem głównym tematu.
Jak wykorzystujecie rowerki poza okresem urlopowym? Niedzielne wypady za miasto?
Pozdrawiam
Ryszard
Nowicjusz
  • Posty: 18
  • Dołączył(a): 24.06.2007, 20:59
  • Lokalizacja: Płock

Rowery
Forum rowerowe

Następna strona

Powrót do Szosowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość